W ostatnich latach upadłość konsumencka przestała być tematem tabu i coraz częściej pojawia się jako realne rozwiązanie dla osób zmagających się z nadmiernym zadłużeniem. W 2026 roku zainteresowanie tym narzędziem nadal rośnie, jednak wokół niego wciąż funkcjonuje wiele mitów.
Możliwość ogłoszenia upadłości konsumenckiej została wprowadzona do polskiego porządku prawnego w 2009 roku, jednak dopiero istotna liberalizacja przepisów w 2015 roku sprawiła, że procedura stała się dostępna dla szerszego grona osób.
Od tego momentu liczba upadłości systematycznie rosła:
• w 2020 roku było to ponad 13 tysięcy przypadków,
• w 2021 roku już ponad 18 tysięcy,
• a w kolejnych latach liczba ta przekroczyła poziom 20 tysięcy rocznie.
Najświeższe dane pokazują, że rok 2025 był rekordowy – upadłość konsumencką ogłosiło 21 266 osób, co jest najwyższym wynikiem w historii.
To oznacza jedno: upadłość przestała być zjawiskiem marginalnym, a stała się realnym elementem systemu gospodarczego.
Jednym z najczęstszych mitów jest przekonanie, że z upadłości mogą skorzystać wyłącznie osoby w skrajnie trudnej sytuacji życiowej. Tymczasem przepisy dopuszczają możliwość ogłoszenia upadłości także w przypadku osób, które popadły w problemy finansowe wskutek nietrafionych decyzji, utraty pracy czy rosnących kosztów życia.
W praktyce kluczowe znaczenie ma nie tyle sama wysokość zadłużenia, co brak realnej możliwości jego spłaty. Sąd analizuje sytuację dłużnika kompleksowo – bierze pod uwagę zarówno dochody, jak i wydatki oraz przyczyny powstania zadłużenia.
Warto również podkreślić, że ogłoszenie upadłości nie oznacza automatycznego „umorzenia wszystkiego”. W wielu przypadkach sąd ustala plan spłaty, który może trwać od kilku miesięcy do kilku lat. Dopiero po jego wykonaniu możliwe jest częściowe lub całkowite oddłużenie.
Co istotne, rosnące statystyki nie muszą oznaczać pogarszającej się sytuacji społeczeństwa. Coraz częściej interpretowane są jako dowód większej świadomości prawnej i gotowości do korzystania z legalnych narzędzi oddłużeniowych.
Rok 2025 potwierdza ten trend – mimo stabilizacji liczby upadłości na poziomie ponad 21 tysięcy rocznie, coraz więcej osób traktuje tę procedurę jako sposób na uporządkowanie finansów i rozpoczęcie nowego etapu życia, a nie jako życiową porażkę.
Z perspektywy praktyki widać wyraźnie, że największym błędem jest zbyt długie odkładanie decyzji. Im wcześniej podejmie się działania, tym większe są możliwości wyboru najkorzystniejszego rozwiązania.

